Autor: Ala

Przepis na bułki śniadaniowe

Przepis na bułki śniadaniowe

Przepis na bułki śniadaniowe Przepis na bułki śniadaniowe znalazłam na stronie Elizy. Nie dość, że bułki wychodzą pyszne, to jeszcze przepis jest genialny – szybki, z podstawowych składników, bez składania ciasta. Dla naszej rodziny piekę bułki z 1,5 porcji składników podanych w przepisie, a i…

Rupi Kaur i postrzyżyny

Rupi Kaur i postrzyżyny

Rupi Kaur i postrzyżyny Uwielbiam takie dni jak ten – rodzinne, bez pośpiechu, spędzone na samych przyjemnych zajęciach. Cieszę się nawet, że sobota zaczęła się tak wcześnie, bo już chwilę po godzinie 05:00. Gucio obudził się i tak głośno domagał wstania i zabawy, że po…

Zbyszek i inne fiksacje

Zbyszek i inne fiksacje

Zbyszek i inne fiksacje

Dziewczyny tworzą na dole jakieś arcydzieła plastyczne, Brunon robi sobie tatuaż z piratem, Marcin walczy o obcięcie paznokci Gustawowi przy jednoczesnej próbie nienaruszenia palców dziecka. Ja zaszyłam się w pokoju Florki z laptopem i ogromną chęcią na podsumowanie ostatnich tygodni.

Wczoraj obchodziłam ważną rocznicę, otóż minęło siedem lat od ostatniej przespanej przeze mnie w całości nocy. No i co? No i żyję jakoś. System nerwowy mam wprawdzie ciut nadwątlony, ale teraz już jest z górki. Jeśli tylko jakieś kataklizmy nie pokrzyżują mi planów, to jeszcze 257 dni karmienia piersią i nocna wolność zaświta mi w oddali.

Święta minęły, rok 2019 dobiegł końca. Jaki był dla nas ten ubiegły rok? Na pewno nie był lekki i przyjemny, ale był lepszy od roku 2018. Najważniejszym wydarzeniem były narodziny Gucia. Gucia, który w tej chwili już chodzi przy meblach, je z nami posiłki siejąc wokół spustoszenie, opróżnia szafki kuchenne z ich zawartości i powtarza jedno słowo – tata. Brunon rozpoczął swoją karierę przedszkolaka i muszę przyznać, że jest dzielny. Przedszkole nie jest przez niego tak bardzo lubiane, jak przez dziewczyny, ale chodzi bez płaczu i trzyma fason. Jaśminka nauczyła się jeździć na rowerze bez bocznych kółek i wymawiać głoskę „r”. Florka doskonali swoje zainteresowania plastyczne i taneczne, no i bardzo poważna sprawa – jest już zapisana do szkoły. Z zapałem spisuje listę zakupów, a ja dostaję potem ataku śmiechu gdzieś między biedronkowymi regałami, gdy na liście znajdę na przykład taką pozycję – twaruk 250 g 🙂 Jak widzicie, dzieci rosną, zdobywają nowe umiejętności, oby tak dalej. A co u nas? U mnie nic ciekawego. Zwijam się raczej, a może zastygłam na pewnym poziomie zwinięcia, ale JA JESZCZE OSTATNIEGO SŁOWA NIE POWIEDZIAŁAM. We wrześniu przyszłego roku planujemy posłać Gucia do przedszkola, nastąpi więc wtedy próba przywrócenia mnie życiu i społeczeństwu. Za to z radością obserwuję Marcina, który podobnie jak dzieci – rozwija się i zdobywa nowe umiejętności. Jeśli chodzi o sprawy firmowe, to pewne pomysły po zrewidowaniu zarzuciliśmy, pewnych nie zdążyliśmy zrealizować, ale udało się powołać do życia nasze czasopismo, którego trzeci numer lada chwila się ukaże. Nasze strony internetowe też rosną w siłę, co jest wymierne finansowo zwłaszcza przy stronach „klikanych”.

Święta upłynęły nam spokojnie pomimo towarzystwa kaszlu i kichania. Kolacja wigilijna była dość zabawna. Start mieliśmy godny reklamy telewizyjnej. Wszyscy uśmiechnięci i pachnący, w białych bluzkach/koszulach zasiedliśmy do stołu, a po 10 minutach już grzecznie urzędowałam z ręcznikiem papierowym pod stołem, a Marcin z tym samym sprzętem łapał lejący się po obrusie kompot z suszu. Dzieci są zadowolone z prezentów, jednak Florencja w Gwiazdora już nie wierzy.

Muzycznie, zeszły rok upłynął nam pod znakiem Męskiego Grania. Kupiłam wszystkie dostępne płyty z kolejnych edycji MG, a Marcin mi je zwędził do samochodu. W rezultacie dziewczyny po zapięciu pasów skandują – Zbyszek! Zbyszek! A potem śpiewają na całe gardło o topieniu kotków w rzece, oranżowych stopach i całowaniu z opryszczką. Zbyszek stał się obowiązkowym punktem przy powrocie z przedszkola:

Ja za to zwariowałam na punkcie tej wersji heyowskiej piosenki „Zazdrość”:

Oj, jak ja bym chciała pójść na Męskie Granie. W tym roku nie mam jeszcze na to szansy, ale w przyszłym już tak. Byłoby to duże przedsięwzięcie. Wyjazd z wszystkimi dziećmi i wszystkimi babciami 😉 Nie wyobrażam sobie, że miałabym zostawić wieczorową porą dzieci w domu pod opieką babć i pojechać do INNEGO miasta, w INNYM województwie. Zabrać wszystkich ze sobą, zainstalować w hotelu i iść na koncert, to i owszem, ale opcja samodzielnego wyjazdu odpada. Kwoczyzm nadal mi dolega ko ko ko.

Ach i te dziecięce rozkminy. Specjalizuje się w nich Jaśminka. Zajmuje ją ostatnio temat śmierci. Dziś zapytała Marcina, czy on nie umarnie po Florki urodzinach. Jak Marcin tę ewentualność oprotestował, Jaśminka zaczęła dopytywać, co się dzieje, gdy rodzic mówi, że nie umarnie, a potem jednak umiera. Biorąc pod uwagę fakt, że Florki urodziny są jutro, jestem trochę spięta. Muszę sprawdzić, czy wszystkie ubezpieczenia zostały opłacone w zeszłym miesiącu 😉

Fajna była też jej podejrzliwość w trakcie przedświątecznego szaleństwa w kuchni. Powlokłam się do sypialni popołudniu mówiąc – potrzebuję kwadransa żeby odsapnąć i żyły odbarczyć. Natychmiast Jaśminka zakradła się za mną, patrzy podejrzliwie i pyta:

Jaśminka: Mamo, dlaczego leżysz? Rodzisz dziecko?

Ja: Nie Jaśminko, nie rodzę. Zresztą jak rodzę, to nie leżę tylko stoję.

Jaśminka: A skąd wiesz, że nie rodzisz?

Ja: Nie rodzę, bo nie jestem w ciąży.

Jaśminka: A skąd wiesz, że nie jesteś w ciąży?

Ja: Nie zrobiłam niczego, żeby w ewentualnej ciąży być.

Jaśminka: No jak to nie – pijesz, odżywiasz się, komórki ci się produkują…

22:12, obudził się Gucio. Jestem absolutną zwolenniczką karmienia piersią, ale niech nikt się nie łudzi, że to mlekiem i miodem płynąca błogość. Na początku może i tak, a potem to zwyczajna niewola. Uciekam, żeby uciszyć mała rozdartą buźkę i zebrać siły przed porannymi wypiekami. Jutrzejsza jubilatka zamówiła sobie ptysie i tort Sachera.

Ala

Darmowe testy na prawo jazdy

Darmowe testy na prawo jazdy

Darmowe testy na prawo jazdy Najlepszym sposobem przygotowania się do egzaminu teoretycznego na prawo jazdy jest rozwiązywanie testów ułożonych z pytań egzaminacyjnych. Egzamin na prawo jazdy jest egzaminem państwowym, w związku z tym pytania w nim zawarte muszą być jawne. Wiele szkół jazdy udostępnia swoim…

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie…

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie…

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie… Usypiam Gucia, wstaję od niego, schodzę na herbatę – jest 20:15. O 22:30 znów karmię dziecko, trwa to około 40 minut. Zasypiam, chwilę po północy wybudza mnie popłakiwanie Brunka i nawoływanie – mamo, maaaamo! Wstaję, idę go przytulić.…

Nasz dzień – album z sesji „Dzień z życia”

Nasz dzień – album z sesji „Dzień z życia”

Nasz dzień – album z sesji „Dzień z życia”

Wróciły wspomnienia z naszej kwietniowej dokumentalnej sesji fotograficznej „Dzień z życia” robionej przez Paulę z Poli-Grafia. A wróciły one wraz z przysłanym przepięknym albumem. Ja nie miałam pojęcia, że takie cudeńka teraz robią. Jak dla mnie to ponadczasowa klasyka – ciężki, pięknie oprawiony, ze sztywnymi kartami. Wspaniała pamiątka, która zachęciła mnie żeby zebrać w albumy inne nasze fotografie.

Odkąd pojawiła się na świecie Florka, przykładam się do przenoszenia zdjęć z formy cyfrowej na papierową. Ale teraz widzę, że to taki stan pośredni, fotograficzny „czyściec”. Album to fotograficzna opowieść ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem. A pojedyncze zdjęcia są niby ułożone w jakiejś kolejności, ale to któreś z nich wypadnie, któreś włoży się nie w to miejsce. Mam zadanie na przyszły rok – unieruchomić zdjęcia naszej rodziny w albumach i to począwszy od roku 2013.

Wracając do sesji fotograficznej „Dzień z życia”, to Paula właśnie takim albumem, którego fragmenty zobaczycie poniżej, wieńczy swoją usługę. Oczywiście konfiguracja albumu zależała głównie ode mnie, ale wskazówki i ostateczny szlif nadany przez doświadczonego fotografa były nieocenione.

Można wybierać i przebierać w kolorach i materiałach oprawy. Do wybory są i format albumu, a także sztywność kart, ich liczba, ewentualny napis, czy okienko na okładce. Po wybraniu do albumu ulubionych zdjęć z sesji, mogłam liczyć na uzupełnienie ich przez Paulę, by nasza opowieść fotograficzna była spójna. Cały wewnętrzny układ albumu też leżał po Pauli stronie. Efekt końcowy jest bardzo satysfakcjonujący, a dzieci wertują album z jednej strony w drugą (i nie ma możliwości żeby coś pogniotły!).

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozbiłaś dzbanek!

Rozbiłaś dzbanek!

Rozbiłaś dzbanek! Pamiętacie ten fragment z Matrixa?: Moi synowie przekonali mnie o dwóch następujących rzeczach. Po pierwsze czas ma różne wymiary, a kobieta będąca matką, w sytuacjach podbramkowych potrafi się poruszać pomiędzy tymi wymiarami. Po drugie – to co potrafi Neo, potrafi każda matka. Ratowanie…

Miłość w czasach zarazy

Miłość w czasach zarazy

Miłość w czasach zarazy Wygląda na to, że udało mi się ochłonąć po ostatnich wydarzeniach i wreszcie potrafię zająć się czymś innym, niż tylko trwożne doglądanie Brunona. Ostatnie trzydzieści dni to istny tor przeszkód, jaki nam zaserwowało życie. Wylosowaliśmy przeszkody z kategorii – zdrowotne. A…

Przepis na puszyste rogaliki z Nutellą

Przepis na puszyste rogaliki z Nutellą

Przepis na puszyste rogaliki z Nutellą

Przepis na puszyste rogaliki znalazłam na stronie Doroty i zakochałam się w tym delikatnym cieście drożdżowym. Swoją puszystą strukturą zawdzięcza ono głównie mące tortowej (typ 450), która zawiera sporo mniej glutenu niż zazwyczaj używana do ciast drożdżowych mąka luksusowa (tym 550).

Zaplanowałam sobie wykonanie zwijanych makowców na bazie tego ciasta oraz drożdżowych pakiecików z pikantnym nadzieniem.

Rogaliki według przepisu Doroty przygotowywałam też z twarogiem i są one naprawdę obłędne.

Polubiłam jesień

Polubiłam jesień

Polubiłam jesień Jeszcze nie tak dawno nienawidziłam jesieni, a teraz rozsmakowałam się w niej na całego. Odkąd przeprowadziliśmy się do naszego domu i za drzwiami wejściowymi mam las, następstwo pór roku po prostu uwielbiam. Za żadne skarby nie chciałabym już mieszkać w mieście i budzić…