Autor: Ala

Polubiłam jesień

Polubiłam jesień

Polubiłam jesień Jeszcze nie tak dawno nienawidziłam jesieni, a teraz rozsmakowałam się w niej na całego. Odkąd przeprowadziliśmy się do naszego domu i za drzwiami wejściowymi mam las, następstwo pór roku po prostu uwielbiam. Za żadne skarby nie chciałabym już mieszkać w mieście i budzić…

Mamo, a gdzie jest cipka?

Mamo, a gdzie jest cipka?

Mamo, a gdzie jest cipka? Uwielbiam książki, książki tradycyjne, najlepiej szyte i w twardej oprawie. Lubię je posiadać, mieć tylko dla siebie. Czytać, wąchać i oglądać. Dotykać, sięgać po nie i odkładać. Jestem szczęśliwa, że dzieci to odziedziczyły, lub udało się w nich tę miłość…

Wakacyjne podsumowanie

Wakacyjne podsumowanie

Wakacyjne podsumowanie

Basen złożony, biurka skręcone, brzozowe liście pętają się po trawniku – wakacje za nami. Ze względu na opóźniony zakup samochodu, były one najbardziej stacjonarnymi wakacjami, jakie kiedykolwiek mieliśmy. Urobiłam się po pachy przy tej naszej gromadce, a ostatnie dwa tygodnie były wyjątkowo ciężkie. Dzieci mają już siebie po uszy, do tego rozdrażnione upałem skaczą sobie do oczu o byle co. Nie dziwię im się, w końcu kiszą się w swoim towarzystwie od prawie trzech miesięcy.

Marcin zastanawia się, czy w przyszłym roku nie zrobić im krótszej wakacyjnej przerwy. A ja nie chcę, nie pozwolę, lubię mieć je pod ręką. Pędzi rok za rokiem, za chwilę nie będą chciały tyle czasu w domu spędzać. Na razie wystarcza im kąpiel w basenie ogrodowym i cieszy ciepła drożdżówka podana na drugie śniadanie. Pewnie, że czasem nerwy puszczały, a ja chodziłam schrypnięta od wiecznego pokrzykiwania. Nie żałuję mojego wysiłku, jestem zadowolona, że dzieci spędziły na dworze tyle tygodni. Uważam wakacje za udane.

Jutro dla nas ważny dzień – troje z czworga naszych dzieci rusza do przedszkola. Brunon w ciągu tygodnia chodził na zajęcia integracyjne i jestem nieco spokojniejsza, niż jeszcze kilka dni temu. Bałam się, że będzie bardzo wycofany w grupie. A tu niespodzianka, te cztery przedszkolne dni z rodzicem za plecami dały mu czas na oswojenie. Pierwszego dnia musiałam go wypychać do zabaw z dziećmi i paniami, a już trzeciego sam pędził do sali, siadał w kółku i śpiewał najgłośniej ze wszystkich. Zobaczymy jak to będzie jutro, przy pełnym wymiarze godzin.

Dziewczyny, jako doświadczone bywalczynie przedszkolne skupiają się dziś na jednym – w co tu się jutro ubrać 🙂 Ja za to skupiam się zupełnie na czymś innym – co ja mam jutro robić? Na pewno będę nerwowo zerkała w telefon i sprawdzała, czy nie było połączenia z przedszkola (tak, tak, wiem, to się nazywa kwoczyzm). Pewnie będę leniuchować i uczyć się nowego rytmu. A jak tylko ten rytm złapię, to rozpęta się jakaś infekcja i znów wszystko popadnie w arytmię.

Sprawy przedszkolnych infekcji też zaprzątają moje myśli. Zeszły rok mieliśmy niezły. Wprawdzie rozszalała się u nas grypa, a przed nią dzieci łapały łagodniejsze infekcje, ale… Ale ani razu nie było trzeba leczyć dzieci antybiotykiem, mało tego, dzieci ani razu u lekarza w zeszłym roku nie były. Oby i ten rok szkolny był dla nas równie pomyślny.

Wczoraj skończyliśmy oglądać drugi sezon kolejnego świetnego polskiego serialu – „Wataha”. Do tego przypadająca dziś 80. rocznica wybuchu II wojny światowej. Pół nocy przegadaliśmy o tym teoretycznym bezpieczeństwie, w jakim się taplamy. Największe strachy wojenne dopadały mnie zawsze, gdy byłam w ciąży. Ile to bezsennych nocy upłynęło mi na zastanawianiu – co zrobiłabym gdyby do nas przyszła?

Lao Che – Wojenka

autor tekstu: Hubert Dobaczewski

Raz i dwa, raz i dwa,
Dziewczynka Wojenka na imię ma.
Trzy i cztery, trzy i cztery,
Dziwne ona ma maniery.
Pięć i sześć, pięć i sześć,
Wcale lodów nie chce jeść.
Siedem, osiem, siedem, osiem,
Wciąż o kości tylko prosi.
Dziewięć, dziesięć, dziewięć, dziesięć,
Kto z was kości jej przyniesie?
Może ja, może ty?
Licz od nowa: raz, dwa, trzy.

Gdyby do nas przyszła,
Skłamałbym, że wyszłaś,
że na świat nie przyszłaś.
Kłamałbym jak popadnie,
Choć kłamać, córeńko nieładnie.
Nieładnie.
Nieładnie.

Gdy dorosły chmurny – marszczy brew,
Wtedy wojna jest i sika krew.
Wojna to sport, a sport to zdrowie:
Skoki do gardła i rzuty ołowiem.
Zawsze jest powód do użycia noża,
Płock żąda dostępu do morza!
Żołnierz na wojnie gnije w okopie,
żona pisze: brzuch duży i mały kopie…
Myśli żołnierz – w dupie z wami i waszymi wojnami.
Myśli żołnierz – w dupie z wami i waszymi wojnami.
Myśli żołnierz – w dupie z wami i waszymi wojnami.

Gdyby do nas przyszła,
Skłamałbym, że wyszłaś,
że na świat nie przyszłaś.
Kłamałbym jak popadnie,
Choć kłamać, córeńko nieładnie.
Nieładnie.
Nieładnie.

Gdyby do nas przyszła,
żeby ją zaraza ścisła,
żeby ją zabrała Wisła.

Jak mnie słyszysz?
Ja Wisła, Ja Wisła!
Ja Wisła, Ja Wisła!

Jak mnie słyszysz?
Ja Wisła, Ja Wisła!
Ja Wisła, Ja Wisła!

Wiem, że „Wojenka” to żadna nowość i na pewno i w tym roku pojawi się na stronie niejednego blogera. Uważam, że tak jak Polacy robią świetne kino, tak samo świetne teksty piszą.

Ala

Przepis na dżem morelowy

Przepis na dżem morelowy

Przepis na dżem morelowy Lipiec nie byłby dla mnie lipcem, gdybym nie sięgnęła po przepis na dżem morelowy. Nie robię dużej ilości tego pysznego przetworu, nie więcej niż 10 słoiczków. I gdy lato się kończy, kończą nam się słoiczki z dżemem morelowym. Dzieci zjadają go…

Przepis na zaklepusy

Przepis na zaklepusy

Przepis na zaklepusy Zaklepusy to popularna krajeńska zupa. Można ją przygotowywać o każdej porze roku, ja jednak najbardziej lubię ją wiosną i latem, kiedy włoszczyzna jest młoda. Zaklepusy najchętniej podaję z jajkami ugotowanymi na twardo i świeżymi ziołami (pietruszka+lubczyk+mięta). Zapraszam po przepisy na lekkie dania:…

Przepis na drożdżówkę na jogurcie

Przepis na drożdżówkę na jogurcie

Przepis na drożdżówkę na jogurcie

Przepis na drożdżówkę na jogurcie powstał z konieczności. Miałam ochotę na drożdżowe ciasto, a nie miałam ani krztyny mleka w lodówce. Potem doszły następne kombinacje – podmianka masła w cieście na oliwę i żonglerka dodatkami.

Drożdżówka na jogurcie i oliwie jest bardziej wilgotna, chociaż nie wyrasta tak jak jej klasyczny pierwowzór. Dodatek kwaśnych owoców i ewentualnie skórki otartej z cytryny nadaje jej kwaskowy, letni smak. Dobra do kawy i do schłodzonego wina.

Zapraszam po przepisy z drożdżami:

Bułeczki czekoladowe

Rogaliki dyniowe z powidłami

Racuszki drożdżowe z jabłkami

Chleb pszenno-kukurydziany na drożdżach

Domowe croissanty

Makowiec zawijany

Placek maślany na drożdżach

Przepis na dżem z czarnej porzeczki

Przepis na dżem z czarnej porzeczki

Przepis na dżem z czarnej porzeczki Przepis na dżem z czarnej porzeczki pochodzi od drugiej żony mojego dziadka, którą w celu odróżnienia od babci nazywałam dziadkową. Większość dżemów przygotowuję na bazie tego przepisu. Dżem z czarnej porzeczki smaży się zaledwie przez 20 minut i ze…

Nie lubię poniedziałków

Nie lubię poniedziałków

Nie lubię poniedziałków Wczytując się w znalezioną w internecie prawdę o poniedziałku – jeżeli poniedziałek zaczął się dobrze, to znaczy, że zło pierdolnie znienacka –  muszę stwierdzić, że jestem niesamowicie zrelaksowana, bo co miało pierdolnąć, to pierdolnęło i najwyraźniej czeka nas już błogi spokój do…

Przepis na fasolkę szparagową w pomidorach

Przepis na fasolkę szparagową w pomidorach

Przepis na fasolkę szparagową w pomidorach

Na przepis na fasolkę szparagową w pomidorach trafiłam w zeszłym roku. Najpierw patrzyłam na niego trochę nieufnie – fasolka, pomidory i CYNAMON? A tu okazało się, że jest to przepyszne danie, które na dodatek idealnie wpasowało się w moje ówczesne ciążowe zachcianki. Fasolka ta była u nas dosłownie na co dzień. Najczęściej podawałam ją chyba na kolacje, a jak została to zimna jadłam na śniadanie. Fasolkę szparagowa z masłem i koperkiem też lubię 😉 Przepis od Marty Dymek z Jadłonomii

Kłamać nie będę, prawdy nie powiem, nic nie powiem

Kłamać nie będę, prawdy nie powiem, nic nie powiem

Kłamać nie będę, prawdy nie powiem, nic nie powiem Coraz chętniej kolekcjonuję przeróżne anegdoty rodzinne. Dziś podzielę się jedną z moich ulubionych. Powiedzenie z tytułu postu, którego autorką była mama mojego ojczyma – babcia Kazia, weszło na stałe do rodzinnego słownika. A było to tak……