Zupa nic według przepisu Wincenty Zawadzkiej

Zupa nic według przepisu Wincenty Zawadzkiej

Składniki:

  • Mleko tłuste – 2 litry;
  • Jajka – 8 sztuk;
  • Cukier – (200 g do zupy i po 50 g na każde białko z którego planujemy zrobić beziki – ja upiekłam beziki z 4 białek i tak wyszło mi ich około 50 sztuk);
  • Cynamon – 1/2 łyżeczki jeśli beziki będą robione z 4 białek);

Zupa nic wg W. Zawadzkiej – przygotowanie:

  • Przygotowanie tego dania najlepiej rozpocząć od upieczenia cynamonowych bezików.
  • Jajka myjemy, oddzielamy żółtka od białek (użyłam tylko 4 białek!).
  • Osiem żółtek wstawiamy do lodówki, a z czterech białek ubijamy wraz z szczyptą soli sztywną pianę.
  • Gdy piana jest gotowa, dodajemy do niej partiami 200 g drobnego cukru, ciągle ubijając.
  • Na koniec wsypujemy 1/2 łyżeczki cynamonu, delikatnie mieszając, żeby się równomiernie rozprowadził.
  • Jak już kiedyś wspominałam, nienawidzę babrania się z rękawem cukierniczym, bezikową pianę nakładałam łyżeczką na blachę wyściełaną papierem do pieczenia.
  • Piekarnik rozgrzewamy do 120 stopni C i suszymy beziki (około 35 minut na jedną blachę).
  • Teraz przechodzimy do zupy.
  • Żółtka ucieramy z cukrem (200 g cukru na 8 żółtek) do białości, następnie łączymy je w garnku z zimnym mlekiem i całość powoli podgrzewamy, ciągle mieszając.
  • Nasza zupa nie może się zagotować, ponieważ żółtka się zwarzą i w zupie będą pływać farfocle.
  • Zupa nic ma po prostu gęstnieć nie dochodząc do momentu wrzenia. Polecam garnek z grubym dnem i trochę cierpliwości.
  • Zupę nic możemy podawać na ciepło lub na zimno. U nas dziś wystąpiła w tej drugiej odsłonie. Do bezów, zamiast cynamonu można dodać wanilię.
  • Jeśli zdecydujecie się zamiast bezików (które według mnie ułatwiają przygotowanie tego dania) do zupy nic zaparzać pianki, pamiętajcie o późniejszym przelaniu zupy przez gęste sitko.

bezy cynamonowe

Uwagi:

  • Pianki zaparza się w gorącej zupie. Nakłada się na zupę, przy pomocy łyżki stołowej ubitą pianę z cukrem i zaparza z obu stron. Pamiętam, jak sporo lat temu, przez te pianki wyrzuciłam garnek, a zupa miała posmak spalenizny i nikomu nie smakowała. Od tego czasu szłam na łatwiznę i zaparzałam pianki w osobnym garnku z gorącym mlekiem. Dzięki temu nie narażam zupy na przypalenie, ratuję garnek, a do tego nie muszę zupy przelewać przez sitko.
  • Wersję z bezikami zrobiłam po raz pierwszy i obyło się bez „ofiar” wśród kuchennego wyposażenia.
  • Ja do zupy nic uwielbiam dodatek ryżu, dzięki czemu robi się ona trochę bardziej „coś”.

Smacznego!

Ala