Kreple na winie

Kreple na winie

Z kreplami sprawa nie jest prosta, w jednej części Polski pod tą nazwą kryją się pączki, a w innej faworki. Kreple, które ja przygotowywałam, to właśnie faworki. Przepis pochodzi z mojej ulubionej książki „Kucharka Litewska”, ale musiałam go zmodyfikować. To co widać na zdjęciach, jest drugim podejściem do zamieszczonej tam receptury.

Pierwsze zmagania z kreplami na winie nie były udane, bo albo wdarł się błąd podczas kolejnego wznowienia książki, albo sama Wincenta Zawadzka pomyliła się przy przepisie. Po zarobieniu ciasta zgodnie z instrukcją wyszła mi półpłynna breja. Trzeba było więc dosypywać mąkę, a kreple wyszły twarde i niesmaczne.

Gdy minęła mi złość z powodu tego kulinarnego nieporozumienia, mąż popracował nade mną, a ja popracowałam nad przepisem. Zamiast całych jajek proponowanych w oryginalnym przepisie dałam same żółtka. Pominęłam też całkowicie cukier, którego dodatek do ciastek smażonych nie jest według mnie najlepszym pomysłem. Powoduje on, że faworki są twarde, a nie kruche. Wybiłam też bardzo dokładnie ciasto kulą do ucierania, dzięki temu wbiłam tyle powietrza, że podczas wałkowania strzelało niczym balony z gumy do żucia.

Tak więc spokojnie mogę zamieścić przepis na pyszne, kruche faworki, który wpisuje się w zasadę panującą na tym blogu kulinarnym – przepis musi być sprawdzony, a efekt końcowy musi mnie satysfakcjonować.

kreple na winie

kreple na winie 1

kreple na winie 2

kreple na winie 3

Kreple na winie – składniki:

Mąka pszenna – 400 g + na ewentualne podsypanie (użyłam mąki poznańskiej);

Żółtka jaj – 6 sztuk;

Białe wino półwytrawne – 220 ml;

Masło – 3 łyżki;

Sól – szczypta;

Olej lub inny tłuszcz – do smażenia;

Cukier puder – do obtoczenia.

Kreple na winie – wykonanie:

Masło topimy w rondelku, studzimy. W misce łączymy sól, mąkę, wino, żółtka, stopione masło – zagniatamy z wszystkich składników gładkie ciasto. Następnie wykładamy ciasto na blat/stolnicę i tłuczemy je kulą do ucierania lub wałkiem, co sił w rękach (Nie dość, że wbijemy w ciasto dużo powietrza, to jeszcze się wyładujemy. Nie ukrywam, że podczas tej czynności wyobrażałam sobie lekarza prowadzącego mój pierwszy poród, mąż interweniował bo bał się, że blat kuchenny rozwalę. Na szczęście instynkty mordercze trochę ze mnie uleciały).

Po zbiciu schładzamy ciasto w lodówce przez 30-60 minut. Następnie dzielimy je na dwie części, jedną przykrywamy ściereczką żeby nie obeschło, a drugie rozwałkowujemy dość cienko i tniemy radełkiem na paski (szerokość pasków około 2,5 cm, długość 8-10 cm, albo jak lubicie). Na środku każdego paska robimy wzdłuż nacięcie, przez które przekładamy jeden koniec ciasta, formując faworki. Czynność powtarzamy z  drugą częścią ciasta.

Na głębokiej patelni rozgrzewamy tłuszcz i smażymy kreple, które potem osączamy na ręczniku papierowym i obtaczamy w cukrze pudrze.

Chruściki te są przepyszne na świeżo i bardzo kruche. Jeśli lubicie, do smażenia użyjcie smalcu lub tłuszczu z dodatkiem smalcu, kruchość będzie wtedy jeszcze większa. Ja faworki smażę na oleju, bo nie lubię tego charakterystycznego smaczku zostającego po smalcu, wszystko jest jednak sprawą gustu.

Polecam do przyrządzania faworków dobrać sobie sprawnego pomocnika. Dla mnie to układ idealny – jedna osoba „plecie” kreple, a druga je smaży. Mamo stęskniłam się za naszym kuchennym współdziałaniem!!!!

Smacznego!

Ala

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *